1.10.20

ULUBIONE I SPRAWDZONE PRODUKTY DO OPALANIA. CO ZROBIĆ, ŻEBY OPALANIE NATRYSKOWE, SAMOOPALACZ TRZYMAŁ SIĘ DŁUŻEJ?

Sukienka Pepe Jeans Designer Outlet Warszawa

Torebka Trussardi Jeans Designer Outlet Warszawa

Okulary Outly Designer Outlet Warszawa


Zapewne wiecie, że jestem ogromną fanką skóry muśniętej słońcem. Jak uzyskuję opaleniznę przez cały rok? O tym dowiecie się w dzisiejszym wpisie. Od kilku lat regularnie stosowałam samoopalacze. Przez ten czas przetestowałam ich naprawdę sporo. Poniżej znajdziecie warianty, które trafiły do grona moich ulubionych. Jesteście gotowi na mocną trójkę?
Jeśli skóra nie zostanie odpowiednio przygotowana, to opalenizna nie będzie wyglądała atrakcyjnie. Mogą pojawić się plamy. Przed aplikacją samoopalacza należy zabezpieczyć najbardziej przesuszające się miejsca balsamem nawilżającym. U mnie są to zazwyczaj kolana, łokcie, dłonie, pachy, kostki i stopy. Do aplikacji produktów brązujących używam rękawicy. Ich też miałam masę. Najlepiej sprawdza mi się ta z Vita Liberata i MineTan. Za jej pomocą rozprowadzicie produkt szybko i sprawnie. Wszystko, co najważniejsze już powiedziałam, przechodzimy do moich ulubieńców.
Zacznę od najbardziej delikatnego wariantu idealnego na początek — MineTan Coconut Water Ultra. To nawilżająca opcja z wodą kokosową. Stopień intensywności kontrolujemy poprzez czas trzymania produktu na skórze. Podczas aplikacji widoczny jest kolor, dzięki czemu mamy ułatwione zadanie i możemy obserwować, w jakie miejsca samoopalacz został nałożony. Kolor jest bardzo ładny, naturalny i przede wszystkim nie jest pomarańczowy.

Kolejny wariant pochodzi od St.Tropez to już intensywniejszy produkt z mocniejszym efektem. Tak to jest, po dłuższym czasie stosowania chce się więcej i mocniej. Mój faworyt — kolor extra dark. Piękna, głęboka, oliwkowa opalenizna.

Trzeci ulubieniec z tych mocniejszych — Dark Ash MineTan. To coś dla fanów chłodnej opalenizny. Uwielbiam ten kolor! Zdecydowanie najchłodniejszy ze wszystkich, jakie posiadam. Tutaj też intensywność kontrolujemy poprzez czas trzymania produktu na skórze. Ten sam wariant mam także do opalania natryskowego. Ze wszystkich przetestowanych przeze mnie płynów schodzi najładniej.
Jakiś czas temu wspominałam Wam na instagramie, że zainwestowałam w zestaw do opalania natryskowego, a cały zabieg wykonuje mi mąż. To dla mnie duże ułatwienie, co prawda nadal zdarza mi się aplikować samoopalacz, bo nie zawsze są warunki do rozłażenia namiotu itp. Ja kupiłam cały zestaw z namiotem i płynami w La Tanning Company. Niestety widzę, że na ich stronie mój model jest niedostępny. Zamieszczam Wam zdjęcie maszyny Aura od producenta HVLP, którą posiadam. Tam cena zestawu była naprawdę atrakcyjna. Widziałam, że na stronie mają nadal dobre opcje. Sprzęt mam od ponad roku i nadal spisuje się świetnie. Jednak płyn od Minetan bardziej przypadł mi do gustu.

Jak utrwalam i przedłużam opaleniznę?


Teraz będzie o moich dwóch ostatnich odkryciach, które sprawiły, że opalanie natryskowe wykonuję o wiele rzadziej. Pierwszy z nich to balsam brązujący MineTan, który sprawia, że skóra stopniowo staje się coraz ciemniejsza. Dodatkowo pięknie pachnie, nawilża, szybko się wchłania i podkreśla kolor opalenizny. Z tym produktem opalanie natryskowe wygląda u mnie ładnie przez ponad tydzień.

Nawilżanie po samoopalaczach jest bardzo ważne, jeśli chcecie uzyskać długotrwały efekt. Pamiętajcie, że nie można używać balsamów z olejkami, olejków. One rozpuszczają opaleniznę. Radzę także unikać długich kąpieli. Prysznic będzie o wiele lepszym wyborem, jeśli chcecie cieszyć się efektem dłużej.

Kolejny produkt to opalająca mgiełka do twarzy z wodą różaną MineTan. Z buzi sztuczna opalenizna schodzi najszybciej. Oczyszczamy ją zdecydowanie mocniej, dlatego potrzebuje w międzyczasie poprawy. Preparat aplikuje się ją niezwykle szybko, bez brudzenia rąk itp., a po kilku minutach możecie nakładać pielęgnację, makijaż. Dodatkowo ma świetny atomizer, dzięki czemu dokładnie się rozprowadza, a efekt widoczny jest już po jednym użyciu. Gdzie ją jeszcze aplikuję? Na dłonie, z nich również opalanie schodzi najszybciej, a jeśli nie wychodzi Wam opalenie dłoni za pomocą rękawicy, to spróbujcie w tym miejscu zaaplikować mgiełkę. Tylko pamiętajcie o zabezpieczeniu suchych miejsc balsamem.
Koniecznie dajcie znać, jakie macie doświadczenia z samoopalaczami. Macie swoje ulubione produkty? Podzielcie się swoją historią w komentarzach albo dajcie znać, czy mieliście jakieś wpadki ze sztucznym opalaniem. Ja miałam śmieszną historię pod koniec podstawówki. Może kiedyś Wam o niej opowiem.

2 komentarze

  1. Ja bardzo podobnie dbam o opalenizne, tez peeling oraz nawilzanie to podstawa :D

    OdpowiedzUsuń