14.1.21

KOSMETYCZNE HITY OD DIOR. JAK ZWIĘKSZYĆ TRWAŁOŚĆ PODKŁADU ROZŚWIETLAJĄCEGO?


W dzisiejszym wpisie przychodzę do Was z produktami od marki Dior. Pojawią się kosmetyki, które wyjątkowo mnie urzekły. Zdradzę Wam też moje ulubione mieszanki podkładów. Jesteście gotowi? Zaczynamy! 

Puder w pięknym opakowaniu

Puder Golden Nights Collection Dior Forever Cushion Powder to coś przepięknego! Lekka formuła ze złotymi drobinkami, która świetnie prezentuje się również zaaplikowana na dekolt. Na skórze wygląda obłędnie. Delikatnie ją matowi, bez ciężkiego efektu i przesuszenia. Złote drobinki po aplikacji są widoczne na skórze – ten efekt trzeba lubić. Ja zaliczam się akurat do tego grona. 

Jak przedłużyć trwałość rozświetlającego podkładu?


Podkład Dior Forever Skin Glow jest mi dobrze znany. Pracuję na nim, praktycznie odkąd pojawił się na rynku. Uwielbiam jego konsystencję oraz możliwość łączenia z innymi wariantami. Szczególnie z tymi cięższymi. Dodaje im lekkości i rozświetlenia. Solo świetnie spisuje się do cer normalnych, suchych, dojrzałych. Z jakimi wariantami się lubi? Z trwalszym bratem Dior Forever Matte albo Dior Backstage Face & Body. Jeśli chodzi o drugą opcję, to jest świetna dla osób, które lubią lekkie, ale trwałe formuły. Krycie w tym podkładzie można budować – od lekkiego do średniego. Dodatkowo potrafi przedłużyć trwałość niejednego fluidu. W przypadku mojej mieszanej skóry sprawdza się świetnie. Lubię go także aplikować na dekolt ze względu na właściwości zastygające. Nie brudzi tak ubrań. 

Dior Backstage – idealna linia dla makijażystów

Dior Backstage – uwielbiam palety  do konturowania, cieni, rozświetlania. Cenię te produkty za transparentne opakowania, dzięki czemu łatwo mogę znaleźć konkretny kolor w kufrze, są plastikowe, nie ważą dużo i zajmują mało miejsca, co jest dla mnie bardzo ważne. Szczególnie podczas makijażowych wyjazdów. 

Palety cieni Dior Backstage są wzbogacone o specjalny żel, dzięki któremu każdy cień możemy zamienić w eyeliner. W Dior Backstage Eye Palette znajdziemy także primer, który wzmocni intensywność danego koloru oraz  delikatnie zakryje zasinienia na powiekach. Ta wersja z ceglastymi kolorami skradła moje serce. 
Dior Backstage Glow Face Palette - moje odkrycie 2020 roku. Cieszę się, że ich kolorystyka się powiększyła. Na zdjęciu, co prawda nie widać wszystkich moich ulubionych wariantów – 002 i 004. Używam ich do twarzy, oczu, ciała. Dają przepiękny efekt na skórze. Świetnie się także nimi blenduje np. matowe, modelujące cienie, dzięki czemu makijaż od razu nabiera świeżości.

Połączenie idealne 

Ten duet trafił do moich ulubieńców. Pamiętam, że pisałyście mi kiedyś o tym połączeniu. Za pomocą bazy i mascary Diorshow Iconic Overcurl można uzyskać efekt, jaki uwielbiam, czyli mocne rzęsy. Po aplikacji bazy/serum, tusz nakłada się z łatwością, a efekt jest trwały. Rzęsy są pogrubione i mają mega objętość. 

Uwielbiam kolorowe akcenty w makijażu oka np. bordo, czerwień na linii wodnej. Na zdjęciach możecie zobaczyć właśnie czerwoną kredkę Matte Red. Użyłam jej m.in. do tego makijażu. W ofercie marki Dior znajdziecie również mascarę ze srebrnym brokatem – to akurat fajny dodatek do sesji. 

Małe dzieła sztuki 

Świąteczna edycja tych dwóch palet ze śnieżynkami to małe dzieła sztuki, aż szkoda je psuć dotknięciem pędzla. Urzekła mnie wersja golden snow. Znajdziemy w niej piękne złoto i odcień rose gold, który będzie idealny do makijaży ślubnych. Zwróćcie jeszcze uwagę na te pomadki – kolejna niesamowita kolekcja. 

Klasyki

Do klasycznych palet Dior mam ogromny sentyment. Pamiętam ekscytację, jak kiedyś nabywałam pierwszą z nich. Jakiś czas temu zobaczyłam paletę z różami, czerwieniami u Nikki Makeup, coś przepięknego! Zresztą stworzyłam ten makijaż za jej pomocą. Muszę przyznać, że świetnie czułam się w takim wydaniu. Jeśli lubicie klasyczne odcienie, to na pewno spodoba Wam się wariant 689 Mitzah, w której znalazła się również odrobina różu, jednak pozostałe kolory są spokojniejsze. Takie kolory cieni podkreślą zieloną, niebieską tęczówkę. 

Pielęgnacja ust

Różowy olejek od Dior 001 pink to ulga dla spierzchniętych ust zimą. Pozostawia na nich delikatne, naturalne, różowe zabarwienie oraz pielęgnuje i odżywia. Natomiast błyszczyk Lip Maximizer Holo Pink 010 to coś przepięknego jako top na inne pomadki albo solo. Ma delikatnie holograficzny blask. Odrobina produktu zaaplikowana na środek nadaje ustom objętości. Uwielbiam nakładać go także w minimalnej ilości na szminki w odcieniach nude.
 

Koniecznie dajcie znać, czy macie wśród marki Dior swoich kosmetycznych ulubieńców. Z chęcią poznam ich więcej!

1 komentarz

  1. Świetny wpis i przepiękne zdjęcia! :) Wyglądasz bajecznie.

    OdpowiedzUsuń